Gdy jesteśmy młodzi, nasze wspomnienia pełne są wspomnień z "pierwszych razów".

     Pamiętasz, jak pierwszy raz się spotkaliśmy?

     Nasz pierwszy wyjazd, koncert?

     A pamiętasz jak nasza córeczka pierwszy raz powiedziała "MAMA", "TATA"? Jej pierwszy kroczek. pierwszy dzień w szkole.

     A Twoje sukcesy? Pierwszy udany zjazd na nartach. Pierwszy prawdziwy szczyt górski. Pierwszy ukończony maraton.

Większość tych wspomnień daje radość i nadzieję. Coś się zaczyna, coś powstaje. Daje nowe możliwości. Przypomina nam znaczące momenty w życiu, kiedy zaczął się nowy, lepszy etap życia.

 

     Staramy się nie pamiętać chwil przykrych. Kto pamięta kiedy pierwszy raz spadł w roweru? pierwszy raz został w czymś pominięty lub skrzywdzony? Zwykle zostaje to zatarte przez te dobre wspomnienia i zmienia się w hipotetyczne "kiedyś". Czasem niestety przeżycia są tak silne i bolesne, że zmieniają się traumę. I wtedy "pierwszy raz..." zamienia się w "zawsze"

     Zawsze byłem bity. Zawsze byłem pomijany, poniżany. 

 

Z czasem dorastamy, wszystko staje się dla nas oczywiste, a wtedy we wspomnieniach "pierwszy raz" zostaje zastąpiony przez "raz ostatni"

     Ostatni raz zdobyłem ten szczyt. Ostatni raz pojechałem na wycieczkę do Australii. Ostatni turniej. 

     Ostatni raz widziałem Ją/Jego ....

Nie pomijajmy też radosne "ostatnie razy". Zamykają etapy naszego życia, określają osiągnięcie pewnego poziomu

     Ostatni dzień w szkole, Ostatni dzień na studiach.

     Ostatnia cegła w wybudowanym domu. 

     Ostatni awans

 

Takie jest nasze życie. "Pierwszy raz" i "Ostatni raz" dzielą nasze życie na etapy danej aktywności.

 

I w tym pierwszym poście życzę, żeby wszystkie Wasze wspomnienia były właśnie radosne.

 

A sobie ..... żeby post ostatni wystąpił jak najpóźniej 

 

Janus